Kiedy ogromne tłumy zebrały się koło Jezusa, tak że jedni cisnęli się na drugich, zaczął mówić najpierw do swoich uczniów: «Strzeżcie się kwasu, to znaczy obłudy faryzeuszów. Nie ma bowiem nic ukrytego, co by nie wyszło na jaw, ani nic tajemnego, co by się nie stało wiadome. Dlatego wszystko, co powiedzieliście w mroku, w świetle będzie słyszane, a co w izbie szeptaliście do ucha, głoszone będzie na dachach. A mówię wam, przyjaciołom moim: Nie bójcie się tych, którzy zabijają ciało, a potem nic już więcej uczynić nie mogą. Pokażę wam, kogo się macie obawiać: bójcie się Tego, który po zabiciu ma moc wtrącić do piekła. Tak, mówię wam: Tego się bójcie! Czyż nie sprzedają pięciu wróbli za dwa asy? A przecież żaden z nich nie jest zapomniany w oczach Bożych. U was zaś nawet włosy na głowie wszystkie są policzone. Nie bójcie się: jesteście ważniejsi niż wiele wróbli». [Łk 12, 1-7]

Jezus mówi dziś do mnie: „STRZEŻ SIĘ OBŁUDY”. Co to znaczy w życiu religijnym, w życiu wiary, w mojej relacji z Bogiem?

 

Bóg zna moje serce, moje myśli, pragnienia, plany, marzenia. Wie, że często chcę dobrze, a wychodzi jak zawsze… On wie, że to nie jest obłuda z mojej strony. Chcę dobrze, ale nie zawsze to wychodzi tak, jakbym chciał.

Obłuda to „moje maski”, które zakładam przed Bogiem, drugim człowiekiem i przed sobą. Mówię piękne słowa do Boga, a w sercu mam pustkę lub złość. Uśmiecham się do drugiego człowieka, a do innych mówię o nim złe lub nieprawdziwe rzeczy. Robię mocne postanowienia, a później sam sobie tłumaczę, że przecież się nie dało, to przez innych…

Proszę Cię, Panie, daj mi siłę i odwagę do życia w prawdzie. Pomóż mi być szczerym w modlitwie. Strzeż mnie przed obmową, plotkami i kłamstwem. Daj wytrwałość, pokorę i odwagę w pracy nad swoim rozwojem duchowym.

Panie Jezu niech DZIŚ prowadzą mnie Twoje słowa: „mówię wam, przyjaciołom moim: NIE BÓJCIE SIĘ”!

ks. Adam Pawlak SCJ