Ponad 280 osób, osiem dni drogi, wspólna modlitwa, trud, radość i setki intencji niesionych w sercu. 6. Sercańska Grupa Piesza Pielgrzymki Diecezji Radomskiej w dniach 6-13 sierpnia po raz kolejny pielgrzymowała na Jasną Górę.
To grupa, która ma wyjątkowo rodzinny charakter – pielgrzymi jedzą razem posiłki, nocują na jednym polu namiotowym, modlą się i przeżywają kolejne etapy drogi jak jedna wspólnota. Wyjątkowym momentem każdego dnia, wyróżniającym grupę 6. sercańską, jest wspólna adoracja Najświętszego Sakramentu, głęboko zakorzeniona w sercańskiej duchowości. W grupie tej pielgrzymują nie tylko mieszkańcy diecezji radomskiej, ale również osoby związane z sercańskimi parafiami z różnych części Polski, a także pielgrzymi z Białorusi i Ukrainy.
Od 20 lat grupie przewodzi ks. Sławomir Knopik SCJ. W tym roku z grupą szli księża: Witold Januś SCJ, Jacek Kowal SCJ, Artur Makara SCJ, Dariusz Motyka SCJ, Marian Kowalczyk SCJ i ks. Iwan Asauleac SCJ i jedna siostra zakonna, s. Dorota, która na co dzień posługuje w sercańskiej parafii na Białorusi.
Młoda wspólnota w drodze
W tym roku w grupie pielgrzymowała podobna liczba osób jak w ubiegłym, a jej charakterystyczną cechą wciąż pozostaje młodość. Średnia wieku pielgrzymów wyniosła 36 lat. Wśród uczestników było 154 kobiet i 121 mężczyzn. Najstarszym pielgrzymem był 80-letni ks. Marian Kowalczyk SCJ, a najmłodszą uczestniczką – półtoraroczna Amelia.
W grupie szczególnie mocno obecne były dzieci i młodzież. Pielgrzymowało 33 dzieci do 10. roku życia, a młodych pielgrzymów między 10. a 20. rokiem życia było aż 55. To pokazuje, że udział w sercańskiej grupie jest doświadczeniem, które łączy pokolenia i może stać się częścią rodzinnej historii wiary.
Wspólnotę odwiedzili w tym roku także sercańscy misjonarze: ks. Łukasz Grzejda SCJ, posługujący w Chile, oraz ks. Zdzisław Pławecki SCJ, pracujący w Chinach. Przez dwa dni byli razem z pielgrzymami, głosili słowo i dzielili się doświadczeniem swojej misyjnej posługi. Ich obecność przypomniała, że droga pielgrzymki może prowadzić znacznie dalej niż na Jasną Górę – aż na krańce świata, wszędzie tam, gdzie Kościół potrzebuje świadków Ewangelii.
Wszystko, co niesiemy
Każdy pielgrzym przynosi na Jasną Górę własną historię. Za liczbami, statystykami i kolejnymi kilometrami kryją się konkretni ludzie, ich radości, troski, choroby, relacje i nadzieje. Wieczorem siódmego dnia, w Krasicach, ks. Sławomir Knopik zaprosił pielgrzymów do zatrzymania się przed ostatnim etapem drogi.
– Pielgrzymując, niesiemy historie naszego życia i wszystkie intencje, które chcielibyśmy, aby zostały wysłuchane – mówił. Przypomniał, że następnego dnia pielgrzymi staną przed Matką Bożą zaledwie na krótką chwilę. – Kilkanaście sekund, bezcennych sekund, dla których daliśmy osiem dni naszego życia, pielgrzymując w słońcu i w deszczu. Staniemy przed Matką Bożą tylko chwileczkę i tam nie potrzeba żadnych słów. Tych słów potrzeba teraz, na zakończenie naszych rekolekcji, by jutro już nic nie trzeba było mówić. By jutro to jedno spojrzenie wystarczyło, aby dokonał się cud przemiany.
Dlatego wieczorna modlitwa była momentem powierzania Maryi wszystkiego, co wydarzyło się w tym czasie. Trudów i ofiar, ale także radości i dumy z przebytej drogi, z tworzonej wspólnoty. Pielgrzymi przypomnieli sobie również tych, których spotkali po drodze – mieszkańców odwiedzanych miejscowości, ludzi częstujących wodą, owocami czy ciastem.
– Pokazywali nam, jak bezcenne jest dobro świadczone bezinteresownie – podkreślał ks. Knopik.
W modlitwie nie zabrakło także konkretnych intencji i osób powierzanych modlitwie: chorych, cierpiących, samotnych i zniewolonych, a także wszystkich, dla których pielgrzymkowe rekolekcje miały być czasem uzdrowienia i uwolnienia.
Wdzięczność
Ostatni wieczór był też czasem podziękowań, dla tych, którzy tę pielgrzymkę tworzyli i organizowali na długo przed tym, jak wyruszyła z Radomia, a następnie przez kolejne dni służyli pielgrzymom w drodze. To dzięki ich pracy i zaangażowaniu możliwe było bezpieczne przejście kolejnych kilometrów i codzienne funkcjonowanie wspólnoty. Były to służby porządkowe, kierujący ruchem, bagażowi, osoby odpowiedzialne za kuchnię i przygotowywanie gorącej wody, za transport i zaopatrzenie, służba medyczna, muzyczna, medialna i pomoc modlitewna. Podziękowania skierował ksiądz przewodnik również do swoich współbraci, sercanów, których - jak zaznaczył - nie trzeba było namawiać, aby podjęli się tego trudu.
Osiem dni wspólnej drogi połączyło ludzi w różnym wieku i z różnych miejsc w jedną sercańską wspólnotę, której siłą była modlitwa, adoracja, wzajemna troska i dzielenie się tym, co przynosi każdy dzień.
Biuro prasowe Księży Sercanów
[zdjęcia z archiwum www.radomska.scj.pl]