​W dniach od 11 do 16 stycznia 2026 roku, w ciszy zakopiańskich gór, księża głoszący misje i rekolekcje przeżywali swój czas odnowy pod przewodnictwem bp. Artura Ważnego. Był to czas powrotu do tego, co w kapłaństwie najbardziej fundamentalne, a co w zgiełku codziennych obowiązków może zostać niepostrzeżenie „przysypane”.

​Potrzeba „strony biernej” i zachwytu

​Bp Artur Ważny rozpoczął od ważnej diagnozy: kapłan, który przestaje się zachwycać Jezusem, wpada w pułapkę zewnętrznego aktywizmu. Przypomniał nam, że nieustannie potrzebujemy, aby łaska Boża nas napełniała i przenikała – tak jak w chwili chrztu czy święceń. Dlatego tak ważne jest przeżywanie chrześcijaństwa w „stronie biernej” – jako przyjmowanie Bożej miłości, zanim jeszcze zaczniemy cokolwiek działać.

​Duchowe abecadło w modlitwie „Ojcze nasz”

​Wchodząc głębiej w proces porządkowania wnętrza, biskup ukazał modlitwę „Ojcze nasz” jako narzędzie głębokiego uzdrowienia naszej historii:
* ​W przeszłości („Święć się imię Twoje”) – uwielbienie Boga w naszej trudnej i poplątanej historii.

* ​W teraźniejszości („Przyjdź Królestwo Twoje / Odpuść nam nasze winy”) – odkrycie, że Królestwo Boże buduje się przez relacje i przebaczenie.

* ​W przyszłości („Bądź wola Twoja / Nie wódź nas na pokuszenie”) – zgoda na Boży plan, który wykracza poza nasze wyobrażenia i lęki przed słabością czy starością.

​Uwielbienie jako styl życia

​Ważnym etapem drogi było odkrycie uwielbienia jako nadrzędnego celu życia. Oddać Bogu chwałę to przywrócić właściwy porządek: Bóg wraca na tron, a człowiek zajmuje swoje miejsce. To właśnie z takiego uporządkowanego wnętrza rodzi się prawdziwa misja – prorokowanie do Kościoła, by go budować, oraz do świata, by nieść mu światło Ewangelii.

​Przezwyciężyć „smutek Anny” i puste sieci

​Niezwykle poruszającym momentem była refleksja nad biblijną Anną, która cierpiała z powodu niepłodności. Biskup odniósł to do doświadczenia kapłanów, którzy dziś widzą puste kościoły. To tutaj spotykają się dwa obrazy: niepłodność Anny i „puste sieci” apostołów. W chwilach, gdy kończą się ludzkie siły, a pojawia się wypalenie i zawodowe rozczarowanie, Jezus przychodzi nie po to, by nas rozliczać, ale by odbudować naszą tożsamość. Na brzegu naszych lęków Jezus rozpala ogień, przygotowuje posiłek i karmi nas swoją bliskością.

​Finał: Pytanie o miłość i odrodzenie misji

​Zwieńczeniem rekolekcji było stanięcie przed pytaniem, które Jezus zadał Piotrowi nad Jeziorem Tyberiadzkim: „Czy miłujesz Mnie?”.
* ​Nie: „Czy jesteś skuteczny?”.
* ​Nie: „Czy dałeś radę?”.
* ​Tylko: „Czy Mnie kochasz?”.

​Zrozumieliśmy, że powołanie nie umiera od grzechu czy braku sukcesów – ono umiera z braku miłości, z wypalenia, z cichej rezygnacji i dystansu. Odpowiedź „tak” pozwala zostawić łódź starego życia i wrócić do misji („Paś owce moje”). Twoja historia nie kończy się tam, gdzie się pogubiłeś czy wypaliłeś – ona kończy się na brzegu dzisiejszej rzeczywistości, gdzie Jezus czeka, byś mógł zacząć wszystko od nowa.

​Wniosek

​Z Zakopanego wyjechaliśmy z przekonaniem, że kapłaństwo to przede wszystkim relacja, w której pozwalamy się Bogu kochać. Prawdziwa przemiana świata nie zaczyna się od naszych genialnych strategii, ale od serca, które w pokorze uznaje: „Nie ja, lecz łaska Boża we mnie”.

​„Bóg kocha nas za to, kim jesteśmy, a nie za to, co robimy. Prawdziwa misja zaczyna się wtedy, gdy przestajesz 'produkować' owoce, a pozwalasz, by Bóg przez Ciebie kochał. Przejdź do 'strony biernej' – pozwól Mu się prowadzić”.

ks. Zdzisław Płuska SCJ