Jakie maski zakładamy na co dzień? Co ukrywamy przed innymi, a czasem także przed samymi sobą i Bogiem? I czy potrafimy stanąć przed Nim bez udawania? Te pytania towarzyszyły uczestnikom kolejnej Nocy Nadziei – czuwania sercańskiej młodzieży, które odbyło się 24 października 2026 roku w Sanktuarium św. Jana Pawła II w Krakowie.

Spotkanie pod hasłem #Bezfiltra poświęcono autentyczności, odwadze bycia sobą i wierności temu, co naprawdę ważne. Patronem wydarzenia był bł. Marcin Capelli SCJ, włoski sercanin i męczennik. W czuwaniu uczestniczyło około 350 młodych ludzi z 12 sercańskich parafii z Polski, a wraz z organizatorami, dorosłymi i rodzicami zaangażowanymi w przygotowanie spotkania liczba uczestników przekroczyła 400 osób. Młodzież przyjechała, by wspólnie się modlić, słuchać, rozmawiać i szukać odpowiedzi na pytania dotyczące wiary oraz codziennych wyborów.

Noc Nadziei to cykl spotkań organizowanych przez księży sercanów dla młodzieży. Czuwania odbywają się dwa razy w roku – wiosną i jesienią – i od wielu lat gromadzą młodych z sercańskich parafii oraz innych wspólnot.

– Te czuwania są już bardzo długo. Pamiętam, że się odbywają dkąd jestem księdzem, czyli co najmniej 20 lat – mówi ks. Grzegorz Gąkiewicz SCJ, odpowiedzialny za organizację tegorocznego spotkania.

Gospodarzem każdej edycji jest inna sercańska parafia. Tym razem młodych zaprosiła parafia Najświętszego Serca Pana Jezusa w Krakowie-Płaszowie, której proboszczem jest ks. Sławomir Kamiński SCJ. Ze względu na ograniczoną przestrzeń kościoła parafialnego czuwanie zorganizowano w Sanktuarium św. Jana Pawła II w Krakowie.

Miejsce spotkania nie było przypadkowe. Jego wyjątkowa przestrzeń, wypełniona mozaikami przedstawiającymi sceny biblijne i postacie związane z historią Kościoła, stanowiła naturalne tło dla rozważań o prawdzie, relacji z Bogiem i człowieku, który próbuje odnaleźć własną drogę.

– Myślę, że młodzież bardzo skorzystała, bo patronował nam nie tylko błogosławiony Marcin Capelli SCJ, ale także św. Jan Paweł II – podkreśla ks. Gąkiewicz.

Między prawdziwym ja a wizerunkiem

Hasło #Bezfiltra zrodziło się z obserwacji młodych ludzi i wyzwań, z jakimi mierzą się we współczesnym świecie. Media społecznościowe zachęcają do pokazywania wybranych fragmentów życia, kreowania atrakcyjnego wizerunku i porównywania się z innymi. Łatwo wówczas zapomnieć, kim jesteśmy naprawdę, i zacząć dopasowywać się do oczekiwań otoczenia.

– Jestem katechetą w szkole i widzę, jak młodzież często zakłada maski, jak chce być bardzo poprawna, czy to na TikToku, Instagramie, czy Facebooku. Nie jest sobą – zauważa ks. Gąkiewicz.

Tymczasem autentyczność nie polega na tym, by zawsze wypadać dobrze, ukrywać słabości czy spełniać oczekiwania innych. Chodzi raczej o odwagę, by uznać prawdę o sobie – także tę trudną – i nie budować relacji na udawaniu.

Właśnie do takiej refleksji zaprosił młodych ks. Mariusz Wrzesiński SCJ, który poprowadził konferencję w formie dialogu. Zamiast tradycyjnego wykładu pojawiły się pytania i wspólne poszukiwanie odpowiedzi: kim może być młody człowiek, co przeszkadza mu w byciu sobą i jakie maski zakłada pod wpływem świata, w którym żyje.

Nie chodziło o szybkie wskazanie winnych ani o gotowe recepty. Ważniejsze było rozpoznanie mechanizmów, które sprawiają, że człowiek zaczyna ukrywać swoje emocje, lęki i prawdziwe pragnienia. Maska może przecież przybierać różne formy: wesołka, który żartami zagłusza smutek; twardziela, który nie pozwala sobie na słabość; osoby zawsze grzecznej i bezproblemowej albo kogoś, kto staje się niewidzialny, by uniknąć zranienia.

Ks. Mariusz zachęcał, by zastanowić się nie tylko nad tym, jaką maskę nosimy, ale także przed kim ją zakładamy – przed rodzicami, rówieśnikami, przyjaciółmi, użytkownikami mediów społecznościowych, a może nawet przed samym sobą i Bogiem.

„Gdzie jesteś?” – Bóg szuka człowieka

Ważnym punktem spotkania było rozważanie ks. Szymona Szubarczyka SCJ, który odwołał się do biblijnej opowieści o Adamie i Ewie. Po grzechu pierwsi ludzie ukrywają się przed sobą, a następnie przed Bogiem. Zamiast przyznać się do winy, próbują się zasłonić i zrzucić odpowiedzialność na innych.

Ta historia pokazuje, że maski nie są wyłącznie współczesnym problemem związanym z internetem czy presją otoczenia. Człowiek od dawna próbuje ukryć to, czego się wstydzi, co go boli albo czego nie potrafi zaakceptować.

Szczególnie wymowne jest pytanie Boga skierowane do Adama: „Gdzie jesteś?”. Nie jest to oskarżenie ani próba upokorzenia człowieka. To głos Tego, który go szuka i chce przywrócić mu utraconą bliskość.

– Pan Bóg przede wszystkim chce zobaczyć człowieka. Chce mu spojrzeć prosto w oczy, zobaczyć go takim, jakim go stworzył – wyjaśniał ks. Szubarczyk.

Każda maska może oddalać nas od innych, ale także od samych siebie i od Boga. Dlatego samo postanowienie, że od dziś będziemy autentyczni, nie wystarczy. Potrzeba czasu, pracy nad sobą i odwagi, by stanąć w prawdzie.

Ks. Szubarczyk zachęcał młodych do osobistego rachunku sumienia. Pytał, w jakim miejscu życia rzeczywiście się znajdują, a w jakim tylko udają, że są. Co ukrywają? Czy potrafią szczerze rozmawiać z Bogiem, czy raczej powtarzają poprawne słowa, by wypaść dobrze? Czy mają własne wymówki i osoby, na które zrzucają odpowiedzialność?

Postawił też pytanie, które wykracza poza samą walkę ze słabościami: co dobrego Bóg we mnie zasiał, a ja tego nie pokazuję innym? Czasem bowiem ukrywamy nie tylko to, czego się wstydzimy, ale również dobro, które w nas jest – z obawy przed oceną, niezrozumieniem czy reakcją otoczenia.

Maska zostawiona przed Jezusem

Rozważanie prowadziło do konkretnego gestu, który stał się jednym z najważniejszych momentów czuwania. Każdy z uczestników otrzymał papierową maskę. Nie była ona jedynie rekwizytem ilustrującym temat spotkania, ale miała pomóc w osobistym przeżyciu modlitwy.

– Wierzę, że ten pomysł podpowiedział mi Duch Święty. Chodziło o to, żeby przed Najświętszym Sakramentem, czyli przed żywym Bogiem, pokazać swoją prawdziwą twarz. Czasem przychodzimy z nałożoną maską, a Jezus mówi: „Zdejmij to, pokaż mi siebie prawdziwego. Chcę zobaczyć prawdziwą twoją twarz. Chcę zobaczyć prawdziwe twoje serce” – opowiada ks. Gąkiewicz.

Po konferencjach młodzi mieli możliwość skorzystania z sakramentu pokuty i pojednania, a następnie uczestniczyli w adoracji Najświętszego Sakramentu. W tym czasie mogli symbolicznie zostawić swoją maskę przed Jezusem, powierzając Mu to, co chcieli w sobie zmienić, z czym się zmagali lub co dotąd ukrywali.

Gest nie oznaczał, że od tej chwili wszystkie problemy znikną. Był raczej wyrazem decyzji, by rozpocząć drogę ku większej prawdzie i wolności – z pomocą Boga.

– Młodzi ludzie odchodzili od spowiedzi ze łzami w oczach i z wiarą, że rzeczywiście mogą zdjąć tę maskę. Że mogą przed Jezusem być sobą: prawdziwym, nieudawanym, nieoszukującym innych – mówi ks. Gąkiewicz.

Niektóre maski były pomięte i potargane. Ten prosty znak mógł stać się sposobem na wyrażenie emocji, których trudno opisać słowami. To, co młodzi przynosili w sercu, mogli oddać Jezusowi w modlitwie, bez konieczności udowadniania komukolwiek, że radzą sobie ze wszystkim.

Najważniejsze przykazanie: kochać

Centralnym punktem czuwania była Eucharystia. W homilii ks. Kamiński, proboszcz parafii Najświętszego Serca Pana Jezusa w Krakowie-Płaszowie, odwołał się do Ewangelii według św. Mateusza, w której Jezus wskazuje największe przykazanie: miłość Boga i bliźniego.

Kaznodzieja zachęcił młodych, by wyobrazili sobie, że stają przed Jezusem i mogą zadać Mu pytanie. Jakie pytanie chcieliby Mu postawić? Czy w ogóle przychodzą do Niego ze swoimi wątpliwościami, trudnościami i sprawami, na które nie znajdują odpowiedzi?

Podkreślił, że Jezus jest gotów odpowiadać człowiekowi – również wtedy, gdy jego pytania wydają się banalne lub szczególnie trudne. Ważne, by traktować Go jak żywą, obecną osobę, z którą można wejść w relację.

Właśnie relacja jest bowiem podstawą chrześcijańskiego życia. Można wiele wiedzieć o Bogu, czytać o Nim i opowiadać innym, ale bez osobistej więzi z Nim trudno zrozumieć istotę wiary.

– Największą sprawą w życiu człowieka jest wejść w relację miłości z Jezusem – przypomniał kaznodzieja.

Z tej relacji rodzi się miłość do drugiego człowieka. Ale czym właściwie jest miłość? Ks. Kamiński przywołał włoskie wyrażenie „ti voglio bene”, które można przetłumaczyć jako „chcę twojego dobra”. Zawiera się w nim ważna prawda: kochać to pragnąć dobra drugiej osoby i troszczyć się o nią w taki sposób, by jej nie skrzywdzić.

To spojrzenie staje się szczególnie ważne w relacjach młodych ludzi – w przyjaźni, miłości, rodzinie i codziennych kontaktach z rówieśnikami. Nie wystarczy deklarować uczucia. Miłość wyraża się w konkretnych wyborach, szacunku i odpowiedzialności za drugiego człowieka.

Miłość, która pozostaje wierna

W homilii pojawiły się również przykłady osób, które w trudnych okolicznościach potrafiły odpowiedzieć miłością. Kaznodzieja przypomniał historię kard. Stefana Wyszyńskiego z czasów Powstania Warszawskiego. W chwili, gdy wokół niego rozgrywał się dramat wojny, pod jego stopami miała wylądować kartka z napisem „Będziesz miłował”. To wydarzenie stało się dla niego przypomnieniem, co pozostaje najważniejsze nawet pośród cierpienia i bezradności.

Przywołał także św. Jana Pawła II, który po zamachu z 13 maja 1981 roku odwiedził w więzieniu zamachowca Ali Agcę. Papież nie pozwolił, by doświadczona krzywda przekreśliła możliwość spotkania z drugim człowiekiem.

W tym kontekście szczególnie wybrzmiała postać bł. Marcina Capellego SCJ – sercanina, który pozostał przy ludziach potrzebujących kapłana w czasie II wojny światowej. Mógł szukać bezpieczeństwa, ale zdecydował się towarzyszyć cierpiącym. Wierność powołaniu zaprowadziła go na drogę męczeństwa.

– Chciał być z tymi, którzy cierpieli, którzy nie wiedzieli, co się dzieje, którym było trudno. Po prostu był z nimi – mówił ks. Kamiński.

Historia bł. Marcina Capellego SCJ łączyła temat miłości z głównym przesłaniem spotkania. Być sobą nie oznacza jedynie pokazywać innym własne emocje czy nie ukrywać słabości. Oznacza także pozostać wiernym temu, co uznajemy za prawdziwe i dobre, nawet gdy wymaga to odwagi i wiąże się z kosztami. Postać sercańskiego błogosławionego przybliżył młodzieży już wcześniej, w czasie konferencji, ks. Jakub Bieszczad SCJ. Mówił, że wierność ks. Marcina wynikała z miłości, która kazała mu być blisko tych, którzy potrzebowali pomocy. On też, jako młody człowiek zapalał się do różnych działań, miał mnóstwo pomysłów, ale w momencie, kiedy trzeba było wypełnić swoje powołanie, wytrwać w nim do końca, to nie zawahał się. To przykład, że autentyczność nie kończy się na deklaracjach – sprawdza się w konkretnych decyzjach.

Spotkanie, które trwa także po czuwaniu

Noc Nadziei #Bezfiltra była okazją do wspólnej modlitwy, ale również do spotkania młodych, którzy często znają się z innych inicjatyw organizowanych przez sercanów. Wspólne doświadczenia łączą uczestników czuwania, Sercańskich Dni Młodych w Pliszczynie, rekolekcji wędrownych czy wyjazdów na żagle.

Dzięki temu spotkania nie są odosobnionymi wydarzeniami. Tworzą przestrzeń, w której młodzi mogą budować relacje, rozwijać wiarę i wracać do pytań, które nie zawsze znajdują odpowiedź podczas jednego wieczoru.

Tegoroczne czuwanie przypomniało, że zdjęcie maski nie jest jednorazowym gestem, po którym człowiek od razu staje się całkowicie wolny. To proces, wymagający szczerości wobec siebie, odwagi w relacjach i gotowości, by pozwolić Bogu działać w codzienności.

Biuro prasowe Księży Sercanów