Kaplica Uniwersyteckiego Szpitala Dziecięcego w Krakowie-Prokocimiu stała się 12 września miejscem szczególnego dziękczynienia. W 25. rocznicę koronacji obrazu Matki Bożej Nieustającej Pomocy zgromadzili się w niej pacjenci, ich rodziny, lekarze i pracownicy szpitala, kapłani oraz przyjaciele szpitalnego duszpasterstwa.
Mszy św. przewodniczył metropolita krakowski kard. Grzegorz Ryś. Była to uroczystość wdzięczności za ćwierć wieku obecności Maryi i za dobro, które dokonuje się w tym miejscu każdego dnia.
Na początku Mszy św. kardynała Grzegorza Rysia powitał ks. Lucjan Szczepaniak SCJ, kapelan Uniwersyteckiego Szpitala Dziecięcego, prosząc o modlitwę i błogosławieństwo dla całej wspólnoty szpitala. Na ręce kardynała przekazał kopię obrazu Matki Bożej Nieustającej Pomocy, jako wotum od duszpasterstwa, od całego szpitala, od konkretnych osób – rodziców cudownie uzdrowionej Helenki, od wszystkich dzieci, od pracowników, lekarzy, pielęgniarek i od siebie również. Wyraził swoją osobistą wdzięczność za ponad 30 lat posługi kapelana w Uniwersyteckim Szpitalu Dziecięcym – Czuję się spełniony w tej pracy. Jest to najszczęśliwszy dzień, można powiedzieć, w drugiej połowie mojego życia – że mogłem i nadal służę tutaj 31 lat jako kapelan – wyznał. Za możliwość pełnienia tej posługi dziękował swoim przełożonym, którzy skierowali go do Prokocimia, w tym obecnemu na jubileuszowej Eucharystii ks. Sławomirowi Knopikowi SCJ, przełożonemu prowincjalnemu Zgromadzenia Księży Sercanów, a wszystkim współbraciom za współpracę. Podziękowania popłynęły również w stronę kolejnych dyrektorów szpitala, łącznie z obecnym na uroczystości profesorem Wojciechem Cyrulem. Jak podkreślił ks. Lucjan, gdyby nie ich życzliwość, współpraca i wsparcie, nie byłoby takiego duszpasterstwa.
Koronacja obrazu Matki Bożej nie jest jedynie uroczystym wydarzeniem, ale znakiem żywej więzi ludzi z Maryją. – To jest znak, że ludzie się tu modlą, kochają Matkę Bożą, ufają Jej. A kto ufa Matce Bożej, wie, że Ona wszystko opowie swojemu Synowi – powiedział duszpasterz. Te słowa dobrze oddają sens 25 lat obecności ukoronowanego wizerunku w szpitalnej kaplicy. Korona nie jest tu jedynie historycznym znakiem. Jest świadectwem wiary ludzi, którzy przez lata przychodzili przed obraz Maryi z wdzięcznością, prośbą, lękiem i nadzieją. Przychodzili do kaplicy, aby schronić się tu jak w arce, w stałej obecności Najświętszego Sakramentu.
Obecność metropolity krakowskiego w szpitalnej kaplicy była dla całej wspólnoty szpitala wielkim zaszczytem, co podkreślił w powitaniu dyrektor Uniwersyteckiego Szpitala Dziecięcego dr hab. Wojciech Cyrul. Nawiązując do jubileuszu koronacji, zatrzymał się nad znaczeniem korony. Zauważył, że jest ona nie tylko symbolem władzy czy wyniesienia, ale również odpowiedzialności – korona ma swój ciężar. Dyrektor przypomniał o 60 latach działalności Uniwersyteckiego Szpitala Dziecięcego i haśle umieszczonym na jego bramie: „Życie dziecka dobrem najwyższym”. Właśnie tę wieloletnią służbę wszystkich pracowników szpitala najmłodszym pacjentom złożył symbolicznie na ołtarzu jako dar. – Symbol tej koronacji tego obrazu jest w pewnym sensie również symbolem tej posługi, może cywilnej, może laickiej, ale bardzo ważnej – zauważył. Dyrektor podziękował także księżom sercanom za opiekę duchową nad wspólnotą szpitala oraz wszystkim, dzięki którym kaplica pozostaje miejscem żywej modlitwy.
Szczególnym momentem powitania była obecność delegacji byłych pacjentek szpitala. Kardynała powitały osoby, które jako dzieci leczyły się w Prokocimiu. Siostra Bożena Leszczyńska OCV przedstawiła je jako świadectwo życia ocalonego w tym miejscu. Wśród nich była Ania, która w czasie koronacji obrazu, 25 lat temu, przebywała na izolatce oddziału hematologii. Dziś jest doktorem nauk biologicznych. Była także Ala, najmłodsza z delegacji, która jeszcze rok wcześniej spędziła całe wakacje w szpitalu, a w tym roku przeszła pieszo pielgrzymkę i podczas jubileuszowej uroczystości śpiewała w scholi. Trzecia osoba z obecnych w delegacji, Ania, często wraca do szpitalnej kaplicy wraz z mamą, by dziękować za dar ocalonego życia. – Reszta naszych parafian jest na oddziałach. Nie mogli tutaj przybyć, ale bardzo serdecznie księdza Kardynała witają, przekazują najlepsze życzenia i wielką radość. Wyrysowały około 200 rysunków, witając też Matkę Bożą, dziękując za wszystkie otrzymane łaski – mówiła siostra Bożena.
To zdanie w szczególny sposób oddawało rzeczywistość szpitalnej kaplicy. Jej wspólnota nie ogranicza się bowiem do tych, którzy mogą w niej fizycznie uczestniczyć w Eucharystii. Tworzą ją także dzieci leżące na oddziałach, ich rodzice, lekarze, pielęgniarki i pracownicy szpitala.
W homilii kard. Grzegorz Ryś odwołał się do Ewangelii, w której pojawiają się dwa obrazy: drzewa rozpoznawanego po owocach oraz człowieka budującego dom na mocnym fundamencie.
Metropolita krakowski oba te obrazy odniósł do Maryi. Przypomniał, że Maryję poznajemy po owocu, którym jest Jezus. Zwrócił jednak uwagę, że Jej macierzyństwo zaczęło się od przyjęcia Słowa Bożego. Maryja najpierw przyjęła Słowo w swoim sercu, a dopiero później stało się ono ciałem w Jej łonie. Dlatego – jak wskazywał kardynał – również chrześcijanin jest zaproszony do takiego słuchania Słowa, które prowadzi do przemiany życia. Nie chodzi jedynie o słowa, które dobrze brzmią, nawet jeśli są pobożne. Jezus oczekuje owocu, który wyrasta z serca i znajduje potwierdzenie w codzienności. Kard. Ryś zachęcał więc do spojrzenia na własne słowa: ile z nich jest dobrem, a ile staje się źródłem osądu, agresji czy odrzucenia drugiego człowieka.
Drugim obrazem była budowa domu. Kardynał podkreślił, że dom to nie tylko mury, ale przede wszystkim relacje – miejsce, w którym człowiek może być przyjęty, kochany i bezpieczny. W tym kontekście szczególnego znaczenia nabrało miejsce, w którym sprawowana była Eucharystia. Maryja jest Tą, która potrafi budować dom – także tam, gdzie po ludzku trudno o poczucie bezpieczeństwa. Jej obecność może sprawić, że szpital staje się czymś więcej niż tylko miejscem leczenia: może stawać się domem.
Źródłem tej zdolności Maryi jest Jej relacja ze Słowem Bożym. Jest Ona najlepszą uczennicą Słowa – zasłuchaną w nie i gotową je wypełniać. Kardynał zachęcał, aby także dzisiaj nie zatrzymywać się na powierzchownym słuchaniu Ewangelii, ale próbować wejść w jej głębię i pozwolić, by Boże słowo rzeczywiście przemieniało życie.
Jubileusz 25-lecia koronacji obrazu Matki Bożej Nieustającej Pomocy stał się przede wszystkim świętem wdzięczności. Za życie dzieci, które zostało ocalone. Za tych, którzy każdego dnia służą chorym. Za kapłanów obecnych przy pacjentach. Za rodziny, które w trudnych chwilach szukają nadziei. I za Maryję – Matkę, która od 25 lat króluje w tej kaplicy i pomaga temu miejscu stawać się domem.
Po Mszy św. odbył się występ scholi, która swoim śpiewem dopełniła radosnego charakteru jubileuszowego spotkania.
Biuro prasowe Księży Sercanów
[zdjęcia: Krzysztof Pukowski]