Jezus obchodził Galileę. Nie chciał bowiem chodzić po Judei, bo Żydzi zamierzali Go zabić. A zbliżało się żydowskie Święto Namiotów. Kiedy zaś bracia Jego udali się na święto, wówczas poszedł i On, jednakże nie jawnie, lecz skrycie. Niektórzy z mieszkańców Jerozolimy mówili: «Czyż to nie jest Ten, którego usiłują zabić? A oto jawnie przemawia i nic mu nie mówią. Czyżby zwierzchnicy naprawdę się przekonali, że On jest Mesjaszem? Przecież my wiemy, skąd On pochodzi, natomiast gdy Mesjasz przyjdzie, nikt nie będzie wiedział, skąd jest».

A Jezus, nauczając w świątyni, zawołał tymi słowami: «I Mnie znacie, i wiecie, skąd jestem. Ja jednak nie przyszedłem sam z siebie; lecz prawdomówny jest Ten, który Mnie posłał, którego wy nie znacie. Ja Go znam, bo od Niego jestem i On Mnie posłał». Zamierzali więc Go pojmać, jednakże nikt nie podniósł na Niego ręki, ponieważ godzina Jego jeszcze nie nadeszła. [J 7, 1-2. 10. 25-30]

 

Dzisiejsza Ewangelia zdaje się stawiać każdemu z nas konkretne pytania: jaki mam obraz Mesjasza? Może innymi słowy: kim dla mnie jest Jezus Chrystus?

Mieszkańcy Jerozolimy przedstawiają żydowski sposób wyobrażeń dotyczących Mesjasza: „gdy Mesjasz przyjdzie, nikt nie będzie wiedział, skąd jest”. Ukazuje to poniekąd napięcie między Mesjaszem „znanym”, który ma pochodzić z rodu Dawida (por. 2 Sm 7,12–16), urodzi się w Betlejem (zob: Mi 5,1) a „ukrytym”, którego pojawienie się jest tajemnicze (Talmud, midrasze), nie pozostaje rozpoznany przez Izraela jako Sługa Pański u proroka Izajasza.

Również dzisiaj bywają różne wyobrażenia o Chrystusie: od Jezusa w ujęciu „emocjonalno-ckliwym” po Jezusa społecznego rewolucjonistę. Do poznania Jezusa prowadzi jedynie spotkanie z Nim. Papież Franciszek w Evangelii gaudium pisze: „Radość Ewangelii napełnia serce i całe życie tych, którzy spotykają się z Jezusem”. Zatem potrzeba spotkania, aby to On sam „Logos” (gr. Słowo) Ojca objawiał człowiekowi prawdę o sobie.

A zatem: kim dla mnie jest Jezus Chrystus? On sam o sobie mówi: „Ja jestem drogą, prawdą i życiem. Nikt nie przychodzi do Ojca inaczej jak tylko przeze Mnie.” (J 14,6) Krocząc tą „Drogą”, przyjmując tę „Prawdę” i czerpiąc siły z tego „Życia” wiem, że zmierzam we właściwym kierunku, którego celem jest poznanie prawdziwego Boga i doświadczenie Jego miłości.

ks. Dariusz Lewczak SCJ